„Kto ma chleb, ten ma wszystko” czyli o tęsknocie za tym co dobre, naturalne i zdrowe

Wiecie, że chleb jest zdrowy? A w dodatku nie tuczy 😉
Mowa o tym domowym, razowym, na zakwasie. Jedyne czego trzeba by upiec chleb tak dobry, że na inny ochoty już nie ma, to mąka, woda i sól. Przyda się jeszcze szczypta cierpliwości i mamy wszystko, czego do szczęścia potrzeba 🙂

„Aż miło na duszy, jak świeży chleb puszy”

Zanim podam przepis, chcę wyjaśnić dlaczego warto.
Produkty zbożowe, w tym chleb, powinny wchodzić w skład większości codziennych posiłków. Są głównym nośnikiem najlepszego dla nas paliwa energetycznego – węglowodanów złożonych. Do tego niezbędne dla dobrej kondycji każdej komórki naszego ciała składniki takie jak cynk, magnez, żelazo, miedź i witaminy z grupy B (w które ziarna żyta są wyjątkowo bogate i biją inne na głowę!), błonnik pokarmowy (poprawia perystaltykę układu pokarmowego, dzięki czemu zapobiega zaparciom, ułatwia usuwanie niestrawionych resztek i toksyn, jest pożywką dla „dobrych” bakterii jelitowych, o których więcej poniżej) i pewne ilości białka. Tyle w nich dobroci.
By móc w pełni z obfitości zbóż korzystać, warto oddać je w dobre ręce 🙂 Bakterie kwasu mlekowego najlepiej wiedzą co z nimi zrobić. Prowadzą proces fermentacji węglowodanów dając dostęp do tego co w ziarnach zbóż cennego (poprawiają w istotny sposób biodostępność składników odżywczych).
Chleb, który mam dziś dla Was, świetnie współpracuje z naszą mikroflorą jelitową, a ta w zaskakującym stopniu decyduje o naszym zdrowiu i samopoczuciu. Podstawowe funkcje, które ma do spełnienia to:
* rozpad niestrawionych składników, m.in. skrobi opornej na działanie enzymów trawiennych, oligosacharydów, pektyn
* biosynteza witamin z grupy B i witaminy K pokrywająca częściowo zapotrzebowanie organizmu na te składniki
* ochrona przed bakteriami chorobotwórczymi (m.in. kwas mlekowy chroni dolne odcinki przewodu pokarmowego przed rozmnażaniem bakterii gnilnych).
Zmiany w sposobie odżywiania w życiu dorosłym nie wpływają w dużym stopniu na skład gatunkowy drobnoustrojów zamieszkujących jelita (który choć jest w miarę stabilny, to może zostać zachwiany pod wpływem niezdrowej diety, stresu, czy przyjmowanych leków), wpływają za to na produkowane przez nie metabolity (nasza mikroflora jelitowa wytwarza ok. 500tys metabolitów, z czego wiele z nich wykazuje działanie neuroaktywne), te zaś nie tylko na nasze zdrowie, ale i nastrój.
Chleb, na który przepis poniżej, to chleb z mąki żytniej, a żyto to zboże zawierające gluten, więc nie nadaje się dla osób chorych na celiakię i mających alergię na gluten. W innych przypadkach gluten NIE jest szkodliwy.

Przejdźmy wreszcie do rzeczy 🙂
Do pieczenia chleba potrzebujemy:
– mąki żytniej razowej (typ 2000)
– wody
– soli
– nasion słonecznika i dyni (mogą być dowolne orzechy, rodzynki, suszona żurawina)
– dużego słoika i wagi kuchennej
– formy o wymiarach ok. 10x25cm (najlepiej silikonowej)
– czasu (ok. 1 tygodnia na upieczenie pierwszego chleba).

Zakwas:
Do słoika wsypujemy 50g mąki, wlewamy 50g wody, mieszamy i odstawiamy do szafki. Następnego i każdego kolejnego dnia dodajemy po 20g mąki i wody (zawsze w równych proporcjach), mieszamy i odstawiamy. Po kilku dniach bakterie zaczynają się rozmnażać, pracować nad procesem fermentacji i tak powstaje zakwas. Na początku przygody z pieczeniem chleba trzymaliśmy go w temperaturze pokojowej i codziennie karmiliśmy (dodawaliśmy mąki i wody). Teraz trzymamy go w lodówce i karmimy tylko co 2-3 dni, wtedy kiedy robimy zaczyn na chleb (uzupełniamy tyle ile użyjemy do zaczynu).

Zaczyn:
Do miski wsypujemy 150g mąki, 150g wody w temp. pokojowej i 150g zakwasu, mieszamy dokładnie i odstawiamy przykryty ściereczką zaczyn w „spokojne”, ciepłe miejsce na 8-10h.

Chleb:
Do zaczynu dodajemy 250g mąki, 250g ciepłej (ale nie gorącej!) wody, 12g soli i garstkę ziaren słonecznika. Ciasto mieszamy łyżką bardzo dokładnie. Jest gęste. Foremkę smarujemy oliwą/olejem i przekładamy do niej ciasto, wyrównujemy, posypujemy pestkami dyni i lekko dociskamy łyżką. Wstawiamy do wyrośnięcia do piekarnika. Chleb rośnie ok. 2h. Przed wstawieniem ciasta do piekarnika, można piekarnik delikatnie rozgrzać (odpalić go na chwilę na 50st.C i wyłączyć). Chleb pieczemy w temp. 195st.C na dolnej półce, bez termoobiegu 50 minut. Wyjmujemy z formy, układamy na kratce do góry spodem i dopiekamy jeszcze 10 minut by chleb podsuszyć i uzyskać pyszną chrupiącą skórkę (wtedy zmniejszamy temperaturę i przestawiamy na termoobieg).

Autorem przepisu/procedury jest Mój Mąż, który zapoczątkował pieczenie chleba w naszym domu dokładnie 3 lata temu, za co będę mu dozgonnie wdzięczna 🙂 Od pierwszego bochenka zakochaliśmy się w nim całą rodziną po uszy, a każdy kolejny zachwyca nas co najmniej tak samo jak ten pierwszy 🙂
Dzielę się z Wami Kochani tym, co najlepsze. Z tęsknoty za naturalnym i miłością do pysznego i zdrowego jedzenia.

Komentarze: 2

  1. Diana says:

    Najlepszy chleb pod słońcem! <3

    • Kamila Wrzesińska Kamila Wrzesińska says:

      🙂 <3 :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *